|
Hurra! Hurra! Nareszcie! Takie teksty towarzyszą wszystkim, którzy kończą kolejny rok szkolny, a Ci którzy pracują wreszcie otrzymują upragniony urlop. Tak, to prawda już rozpoczęły się upragnione wakacje. Można spokojnie przygotować się do długo oczekiwanego wakacyjnego wyjazdu, którego nieodzowną częścią będzie moczenie kija. Doskonale rozumiem wasze przejęcie. Wszystkie doczesne sprawy odkładacie gdzieś w kącik, a przed oczyma wyobraźni ukazują się nieskończone warianty znikania spławika pod wodę, ociężałe ruchy szczytówki świadczące o holowaniu Waszej rekordowej sztuki. Jeżeli coś takiego Was spotyka nie przejmujcie się tym, wśród wędkarzy jest to rzecz normalna.
Z dużym zadowoleniem zabieramy się do pakowania sprzętu. Tu mogą pojawić się pierwsze problemy. Może okazać się na końcu, że cały samochód wypchany jest akcesoriami wędkarskimi. Nie ma miejsca na rzeczy podręczne, nie mówiąc już o skromnej torebeczce Wasze ukochanej. Rozsądek podpowiada nam, że z pewnych dodatkowych akcesoriów będziecie musieli zrezygnować. Aby przypadkiem Wasza druga połówka nie zrezygnowała z wyjazdu. Podobnie rzecz się ma, jeżeli wraz z grupą rówieśników wyjeżdżacie na obozy, kolonie. Wszyscy biorą plecaki i podręczne torby, a Ty masz osobny plecak ze sprzętem i jeszcze wędki i miski, a zanęta.... Coś trzeba z tym zrobić. Postaram się udzielić kilku wskazówek, które mogą okazać się przydatne podczas kompletowania wakacyjnego sprzętu. - Wędka – na pewno Wasza jedyna ulubiona, dla urozmaicenia czasu spędzanego nad wodą można sięgnąć po coś z innej beczki i spakować jeszcze pikerka lub lekki spinning. Dobrze by było przewieść wędki w małym pokrowcu, oczywiście bez kołowrotka i uzbrojenia. Montowanie zestawu rozpoczniemy nad wodą, kiedy już zdecydujemy się w jakim miejscu będziecie wędkować i na jakie ryby się nastawicie.
- Drobny sprzęt – dobrze jest przechowywać funkcjonalnej torbie wędkarskiej z odpowiednio dopasowanymi przegródkami. Pod hasłem drobny sprzęt rozumiem wszystko to co potrzebne jest do skonstruowania zestawu. Spławiki najlepiej mieć w sztywnej tubie. Haczyki dobrze jest trzymać w magnetycznym pudełku, albo po prostu w firmowych opakowaniach. Żyłki powinny być zabezpieczone tak, aby ze szpulek samoczynnie nie schodziła żyłka. Oprócz tego gruntomierze, wypychacz (koniecznie), stoperki gumowe, igielity, marker (do zaznaczania odległości łowienia na żyłce), zwijadełka na przypony. Dodatkowy sprzęt uzależniony jest od rodzaju wędki, jaką dysponujemy. Dlatego też jeśli łowimy wędką bez przelotek “laską”, potrzebne będą akcesoria do zamontowania amortyzatora gumowego tj. teflon, łączniki gumy z żyłką, drut do przeciągania amortyzatora przez szczytówkę, korek utrzymujący gumę w szczytówce.
- Niewielka siatka – lecz umożliwiająca swobodne pływanie przebywających w niej ryb. Kategorycznie odradzam przetrzymywania ryb w miskach z wodą, czy reklamówkach. Brak dostatecznej ilości świeżej wody powoduje szybkie snięcie ryb. Jest to po prostu niehumanitarne. Natomiast sadze nadają się wyłącznie do przetrzymywania ryb stosowanych na żywca. Poza tym były by nieekonomicznym bagażem.
- Brezentowy pojemnik do zanęty – bardzo wygodny w transporcie. Można go składać na różne sposoby, zajmuje bardzo mało miejsca. Brezent jest doskonałą alternatywą dla reklamówek rozpowszechnionych przez niedzielnych wędkarzy, którzy w nich nawilżają (?) zanętę. Z punktu widzenia obozowicza brezentowy pojemnik doskonale zastępuje nam kłopotliwe plastikowe miski.
- Przynęty – jeżeli chodzi o różnego rodzaju przynęty roślinne to dużego problemu nie ma. Część można przygotować w domu (gotowane ziarna pęczaku, pszenicy, kukurydzy), a resztę surowych zabrać ze sobą i ugotować na miejscu. Problemy pojawiają się z białymi robakami. Nasz wakacyjny wyjazd będzie trwał pewnie około dwóch tygodni, tak więc parę pudełek może nam nie wystarczyć. Najlepiej kupić pół litra i z głowy. Jak je przewieść i przechować? Są różne sposoby. Iść na całość i przewieść je prosto ze sklepu w pudełku z wentylacją. Jest to najłatwiejszy sposób, ale zapach, który rozejdzie się po zatłoczonym, dusznym autokarze może spowodować częściowy bądź całkowity zanik kontaktu z rówieśnikami – w zależności od natężenia robaczanego smrodku. Nie wspomnę już o inwazji Waszych kolorowych ulubieńców na cały autokar i jego pasażerów. Tym gorzej, że ślady robaczanej wędrówki zaprowadzą wszystkich do Twojej torby. Jednym słowem – “śmierć” w oczach!
Nie załamujcie się, dla chcącego nic trudnego. Najbezpieczniejszym sposobem przewożenia robaków jest przetrzymywanie ich w mocnej torebce foliowej dobrze zawiązanej z niewielką ilością powietrza. W takiej sytuacji robaki szybko przestają się ruszać, nie wydziela się z nich przykry zapach. Mogą być przetrzymywane w ten sposób przez 20 godzin (bez powietrza). Po otwarciu powinny dojść do siebie po godzinie. Jeszcze jedno - zaopatrzmy się w pinki są one znacznie wytrzymalsze od grubych robaków. Pinki można przechowywać nawet do dwóch tygodni. Podczas pobytu wykopcie dwudziesto centymetrowy dołek i umieśćcie tam pudełko z robakami. Robaki będą miały tam chłód nawet w upalne letnie dni. Natomiast czerwone robaki najlepiej trzymać w kawałku rajstopy wypchanej wilgotną darnią. W tym celu należy w szczególnie sprytny sposób podprowadzić Waszej “ulubionej” koleżance na obozie niewielki kawałek rajstopy. - Zanęta – z tym fantem nie powinniście mieć dużego problemu, jeżeli tylko w pobliżu znajduje się sklep spożywczy. Przewożenie kilogramów zanęty mija się z celem. Do skomponowania zanęty potrzebne będą Wam:
- Mąka kukurydziana – 2 cz.
- Bułka tarta – 2 cz.
- Płatki owsiane – 1 cz.
- Kleik ryżowy (w razie potrzeby sklejenia zanęty)
- Cukier puder – 0,5 cz (dla smaku)
- Zapach – ziołowe (przyprawa piernikowa, cynamon, koper włoski), esencje zapachowe do ciast (wanilia, migdał, anyż) itp.
Udanego wypoczynku z wędką i nie tylko... |